Po bardzo długiej przerwie spowodowanej przeprowadzką do innego kraju ponownie zaczynam coś "dłubać" Dziś coś do mieszkania. Ażurowe, robione na szydełku lampioniki.
że nic się nie chce. A jak już się zachce to i tak się nic nie podoba. Taki właśnie dziwny stan dopadł mnie w lutym. Cokolwiek zrobię, udziergam na drutach, przestaje mi się podobać i ulega spruciu. Zatem dziś nierobótkowo, tylko zdjęcie mojego storczyka w pełnym rozkwicie. Kwitnie od końca stycznia.
Kilka lat temu zrobiłam sobie sweter z włóczki Himalaya, z zakładanym przodem i wywijanym kołnierzem. Kolory były miłe dla oka ale sam sweterek nie stał się moim ulubionym. Trafił na "zapomnianą" półkę w mojej szafie. I tak przeleżał 4 lata :) Parę dni temu postanowiłam z robić z nim porządek ;) Sweter w wersji pierwotnej. A oto efekt po przeróbkach. Otulacz na ramiona. Z wersji oryginalnej pozostał tylko ażurowy dół. Dorobiłam po kilka rzędów na dole i górze i tak powstał ciepły otulacz na ramiona. Do białej bluzki, do pracy idealny.